sobota, 1 października 2016

Aktualizacja włosowa - Październik 2016 + roczna metamorfoza.


Dziś kolejna aktualizacja włosowa, a co za tym idzie, także roczne podsumowanie walki o włosy ;) Zapraszam.


Ten miesiąc był dla mnie czasem intensywnego zapuszczania włosów. Tak na dobrą sprawę, to efekty działania moich specyfików na porost będzie widać przy następnej aktualizacji, ponieważ większość z nich stosowałam od połowy miesiąca. Był jednak ze mną olej musztardowy od 1 września ;)

 


Oto mój bohater ;) Aplikowałam go za pomocą pipetki od innego oleju i ten sposób bardzo mi się sprawdza. Niestety mam wrażenie, że ja zawsze zużywam o wiele więcej ml produktu, niż inne dziewczyny. Nie umiem być oszczędna w kwestii włosowej ;)) Myślę, że olej starczy mi jeszcze na około półtora tygodnia i będę musiała zamówić kolejną butelkę. Koszt jest niewielki, bo jest to zaledwie 14 zł, a efekty widzę świetne.

Widać to przy przyroście, jak i przy babyhair'kach hihi


Przyrost wahał się między 1,5 cm a 1,7 cm. Zależało to od danej partii włosów. Jest to bardzo dużo dla mnie, ponieważ bardzo wolno rosną mi włosy.


Z nowych włosków tworzy się grzywka hihi. Jest to trochę uciążliwe, szczególnie, gdy małe włoski sterczą lub skręcają się na górze czupryny. Mam, więc nadzieję, że szybko urosną i nie będą oddzielać się od reszty ;)

 

Przedstawię teraz moją pielęgnacje:

-Na pierwszym miejscu oczywiście olej musztardowy, stosowany od 1 września. Codziennie aplikowałam go na skórę głowy i zazwyczaj był na niej około 3 godziny. Olej jest gęsty, ale mimo wszystko mój ukochany i delikatny szampon Babydream bez problemu wszystko zmywał. ;)

Warto jeszcze wspomnieć, że świetnie sprawdza się także ten olej do olejowania całych włosów. 

-Od 12 września po myciu, na skórę głowy nakładałam wcierkę Rzepa Joanna. Nadal przed myciem nakładałam olej musztardowy.

-Do 16 września codziennie włosy myłam szamponem Babydream

-Od 16 września zaczęłam stosować szampon i liquid firmy Alpecin. Wyglądało to następująco. 16 września myłam włosy szamponem Alpecin i po myciu nakładałam wcierkę tej marki. Następnego dnia myłam włosy szamponem Babydream i po myciu aplikowałam wcierkę z Joanny. I tak na zmianę do końca miesiąca. 

-Codziennie stosowałam maski, bądź odżywki po myciu. Były to kosmetyki do spłukiwania, jak i bez. Były to odżywki z Kativa, o których pisałam niedawno na blogu. Do nawilżania włosów super sprawdził się także Kallos Algae. Maska z Loreal równiez znacznie poprawiła stan moich włosów. Kilka razy użyłam też odżywkę keratynowa z Nivea; włosy są po niej bardzo sypkie - eliminuje strączkowanie się włosów. Starałam się wszystkie maski i odżywki do spłukiwania trzymać pod czepkiem minimum godzinę. Zapewniam, że ten sposób z najgorszej maski zrobi coś o wiele lepszego ;)

-Pomocny w rozczesywaniu był dla mnie Gliss Kur, tak jak w zeszłym miesiącu. Włosy spryskiwałam również odżywką keratynową firmy B.app - jeśli używamy jej do prostowania włosów, na drugi dzień są tak samo proste, jak chwilę po. W tej kwestii mogę ją polecić każdemu, kto pragnie takiego efektu. Do zabezpieczania końcówek i ochrony przed temperaturą używałam rozpieszczającego olejku z Kallos - skład ma całkiem dobry, jak za taką cenę. Znajdziemy w nim kilka olejków i niezbyt dużo silikonów, co jest dla mnie plusem. Wiadomo, silikony super są do chronienia końcówek i także je używam, ale nie lubię, gdy produkt, który rzekomo ma odbudować nasze włosy ma same silikony w składzie, bo wiadomo, że tego nie zrobi. 

Oto produkty wymienione wyżyj ;)



 









Roczne podsumowanie ;)